Ostatni tydzień lutego i brak pomysłu na tytuł

русский военный корабль, иди на хуй!


Żyćko

Luty był dla mnie ogółem dobry i czuję, że wychodzę na prostą. Mam bardzo ambitne plany na marzec, o których samo bym nie pomyślało choćby w styczniu, że mogłobym się ich podjąć. Nie zapeszając, przede mną długa droga w poznawaniu Dockera, i świata kontenerów w ogóle, oraz zagłębianie się w świat tworzenia filmów. Coś, co mi chodziło po głowie od dawna, a na co teraz będę mieć przede wszystkim czas i otwartą głowę, by zacząć naukę i twórcze spełnianie się w internecie.

Zdjęcie przedstawia otwarty notatnik do bullet journalingu, z wypełnionymi kartkami z kalendarzem na marzec i tabelą do zaznaczania nawyków.

Z pomniejszych, przyjemnych rzeczy, kupiłom wczoraj nowe septumy i jestem nimi zachwycone, szczególnie tęczowym. Póki co, jako pierwszy, założyłom czarny (kurwa, jest w pytę!).

Zdjęcie selfie, przedstawiające osobę w czarnych okularach i brodą, ze słuchawkami bezprzewodowymi w uszach, która ma czarny kolczyk septum w przegrodzie nosowej.

Książki

Powoli będę się zabierać do wrap-upu książek w lutym, póki co w tym tygodniu skończyłom czytać "Mindf*ck. Cambridge Analytica, czyli jak popsuć demokrację" Christophera Wyliego i "Król darknetu. Polowanie na genialnego cyberprzestępcę" Nicka Biltona. Po krótce, "Mindf*ck" mnie przeraziło, a "Król darknetu" dało mi przyjemną odskocznię od tematu ostatnio przeczytanych książek.

Muzyka

Z nowości, mam do odsłuchu nowy album Marie "Babyhands" — zamówiłom w pre-orderze, całe wydanie jest cukierkowo piękne i przypadło mi do gustu od pierwszego wejrzenia, pewnie jutro usiądziemy z A. w salonie i odpalimy całą płytę. "Zerkam" uchem również w stronę bryskiej, ostatnio Spotify uaktywniło się z poleceniami jej singli, przyjemna muzyka do podróży tramwajem.